KILKA SŁÓW O SZKOLE
Od dłuższego czasu wzbierała we mnie chęć,
do tego żeby coś napisać. Dokładnie myślałam o tym, żeby to kilka słów
o szkole, przekazałyby moją osobistą opinię. Te kilka słów miałoby za
zadanie opisać to czym ta szkoła była dla mnie na początku, jaki razem
przeszliśmy i nadal przechodzimy proces, oraz to czym dla Siebie
jesteśmy teraz. Jak wspomniałam na wstępnie i co pragnę jeszcze raz
zaznaczyć są to moje opinie i odczucia?
Na pierwszym roku
otrzymałam pewną dawkę podstaw psychologii. Było tego naprawdę sporo i
to w dodatku poruszone zostały różne dziedziny tej pięknej nauki.
Pomyślałam Sobie no ok. to jest ciekawe, ale gdzie numerologia,
grafologia, chirologia i inne przedmioty, które moim wówczas zdaniem
były mi bardziej potrzebne niż podstawy psychologii. Usłyszałam wtedy
od osoby, która ten rok miała już za sobą - poczekaj
a zobaczysz jak
bardzo Ci się to przyda. I poczekałam, przyjmując bez oczekiwań to co
los dla mnie przygotował. I jak to dziś dla mnie wygląda z perspektywy
tych dwunastu miesięcy? Po prostu fantastycznie ? i słyszałam taką też
opinię od moich koleżanek i kolegów. Rok ten stał się dla mnie swojego
rodzaju terapią, oczyszczeniem. Przypomniałam sobie to co już wiem,
ponazywałam niektóre techniki, którymi posługiwałam się zupełnie
naturalnie. Nauczyłam się innych ciekawych rzeczy i wreszcie czas
spędzony na zajęciach pozwolił mi na uświadomienie sobie tego od kogo
mam zacząć to moje „pomaganie” (taki był mój cel przyjścia do szkoły).
No właśnie - pierwszą osobą, której postaram się pomóc jestem Ja. Ta
decyzja nie ma nic
wspólnego z dość modnym dziś tzw. „zdrowym
egoizmem”. Dziś już wiem, że bez tego nie mogłabym być ani dobrym
terapeutą ani dobrym „pomagaczem/podpowiadaczem?”. Egoizmem z mojej
strony mogłoby się okazać to moje podpowiadanie bez poznania własnych
potencjałów, plusów i minusów, blasków i cieni, po prostu bez
świadomości samej siebie. W tym miejscu nisko się kłaniam i dziękuje
Tym wszystkim, którzy mnie czegoś uczyli, Tym którzy nauczyli i Tym
którzy próbowali? to zrobić w ciągu minionego roku.
Czym/Kim Ja
jestem dla tej szkoły? W moich odczuciach, wraz z ludźmi którzy nią
kierują, ludźmi którzy w niej wykładają oraz z Tymi którzy do niej
uczęszczają - Tworzymy Ją - pośrednio lub bezpośrednio . Szkoła wciąż
ulega przemianą, transformacją, obiera nowe kierunki, próbuje nowości
itd. Raz się uelastycznia i otwiera na opinie innym razem staje się
stanowcza i konkretna bez zbędnych dyskusji?.
Dziś jestem na drugim roku i mam wreszcie te „Swoje” wymarzone przedmioty.
I widzę jak dziś są dla mnie już inne i mają inne znaczenie, odgrywają inną rolę.
Ta
szkoła jest dla mnie Teatrem. Rola jaką otrzymałam do odegrania to Ja.
Na początku cieszyło mnie, że tu nie muszę grać kogoś innego. Uczę się
więc tej roli korzystając z rad, doświadczenia i podpowiedzi tutejszych
specjalistów. Jest scena, tło które nadaje ton i atmosferę. Wciąż
dostaję nowe narzędzia i z ogromnym zdziwieniem odnowa zaczynam patrzeć
na Moją postać przez ich pryzmat. Czasem diametralnie wręcz
rewolucyjnie zmieniam Swoją kwestię. Czasem widzę jak mało o sobie
wiem. Cieszę się , że mogę tu grać z Tymi wszystkimi wspaniałymi ludźmi
i jestem wszystkim za to wdzięczna.
Dziękuję!
IoMleczko
---
Moje kilka słów o Studium:
Mam za sobą 1,5 roku nauki, więc mogę ocenić – co
mi to dało?
Przede wszystkim PRZYJACIÓŁ. Nie boję się tego tak
określić, choć jest to słowo – dla mnie – bardzo wiele
znaczące. Niektórzy ludzie uważają, że przyjaźnie można
nawiązać tylko będąc w wieku szkolnym; później wiążą
ludzi już tylko interesy.
Może tak jest w istocie, ale nasze Studium jest
wyjątkiem od tej reguły. Złożyło się na to kilka czynników:
-
przyjazna postawa dyrektora, otwartego
na każdy kontakt
-
swobodna atmosfera wspólnej
pracy słuchaczy i nauczycieli
-
kompetencja nauczycieli, którzy
nauczając nas psychologii, czy innej wiedzy, stosują ją
praktycznie na zajęciach z nami. To tak jak w rodzinie:
dzieci na ogół postępują zgodnie z przykładem rodziców,
a nie z ich „przykazaniami”
-
działania nauczycieli integrujące nas
były tak skuteczne, że z reguły nie mogliśmy się
doczekać kiedy upłyną te 2 tygodnie do następnych zajęć,
abyśmy mogli znów się spotkać i znów pracować ze
sobą; to było i jest cudowne!
-
egzaminy i zaliczenia nie są
stresujące, budują atmosferę współpracy, a nie
rywalizacji
-
„przypadek”, „zrządzenie losu”,
„palec Boży” – czy jak kto tam chce to nazwać – że
zebrali się tu sami wspaniali ludzie; a nawet, jeśli nie
byli tacy wspaniali na początku, to teraz z pewnością są!
Druga ważna rzecz, którą dało mi
Studium, to wiedza, jaką tu zyskuję. Wiem, że tu jest mi ona tylko
zasygnalizowana, dostaję podstawy. Ale to mi wystarcza. Na tej
podstawie mogę decydować, w jakim kierunku chcę iść dalej,
rozwijać się. Reszta należy już do mnie.
Wiedzą tą tak jestem zafascynowana, że moja rodzina,
znajomi i przyjaciele niemalże przerobili już cały materiał
szkolny razem ze mną.
A z uzyskanej WIEDZY wypływa kolejny skutek chodzenia
do tego Studium: PRACA NAD SOBĄ. To najcięższa praca, ale i
najpotrzebniejsza, jeśli chcemy się czuć szczęśliwi i aby nasze
otoczenie czuło się szczęśliwe z nami. „Lekarzu, ulecz się
sam” – żebyś mógł leczyć innych.
Więc jestem bardzo wdzięczna za wszystko, co tu
dostałam.
ARo
---
(...)Teraz wiemy, ze dobrze uczyniłysmy decydując się na pobieranie nauki u
Państwa, bo wiemy, że nie traktujecie ludzi przedmiotowo, a w trudnej
sytuacji mozna oczekiwać na dobrą radę i wskazówki.
Uważamy, że postępowanie takie jest dla nas jeszcze jedną z form
szkolenia i dobrego przykładu jak powinno się postępować w kontaktach
międzyludzkich i na pewno, niezaleznie od naszych dalszych losów
bedziemy o tym pamiętały i zawsze starały się postepować podobnie.
Katarzyna i Magdalena
c.d.n.